Czy zawsze warto być szczerym?


Szczerość w społeczeństwie nie jest promowana. Mówią i piszą nam o konieczności manipulowania rzeczywistością. Na rozmowach kwalifikacyjnych mamy pokazywać się z jak najlepszej strony. Na randkę odpieprzyć jak stróż w Boże Ciało. Savoir vivre to już  w ogóle wymiata tutaj! Nie okazuj silnych emocji i nie żryj, o pardon, nie zakąsaj zbyt intensywnie. Ostatnio modny jest też tzw. francuski szyk – jak wyglądać zawsze świeżo, klasycznie, elegancko i robić dobre wrażenie. Zauważcie, że mówią, jak “wyglądać” dobrze, a nie jak czuć się dobrze…

„Mało, ale szczerze.  Zacznijcie od czegokolwiek. To nie musi być wielkie, przełomowe. Ale niech będzie szczere. Niech to będą wasze autentyczne przeżycia, doświadczenia. To, co przeżywacie tu i teraz z Małą.”

Takimi słowami jakiś czas temu wsparła mnie Maryś tuż przed powstaniem bloga. Jej dobra energia i wiara we mnie dodały mi skrzydeł, okazały się tym kopem ostatecznym, po którym słyszałam już tylko klikanie swojej klawiatury, a reszta świata przyjemnie się rozmyła (tak, mogę sobie na to pozwolić nawet z malutkim dzieckiem, bo Mała sypia do 7-7:30, a ja często wstaję o 5 rano, ha! i kto tu jest Sprite?!)

Szczerość. Nie mam przed nią oporów, wręcz jej pożądam, tylko… zwyczajnie nie zawsze szczera być potrafię. Obecnie to jedno z moich większych wyzwań. Autentyczność.

Długo myślałam, że wszystko ma swoje granice, więc i autentyczność je ma. Że warto być szczerym w związku, ale już, że placek niezbyt smaczny, to cioci nie warto mówić. Że dobrze jest otwarcie opowiadać o swoich słabościach, ale już szczere odmówienie dziecku wspólnej zabawy, kiedy ma się akurat ochotę poczytać książkę, to kiepskie jest. A teraz to sobie myślę, że może jednak się myliłam…

Żeby łatwiej ogarnąć temat podeszłam do niego metodycznie i rozpisałam tabelkę  – możliwe straty i zyski ze szczerości oraz nieszczerości. Czarno na białym widać, co w trawie piszczy. (Tabelka jest osobista, dotyczy moich odczuć, nie są to jakieś odgórne mądrości. Ale pewnie niejedna osoba odnajdzie tam też swoje własne myśli. Jeśli coś byście dodali – dawajcie znać.)

 
SZCZEROŚĆ
NIESZCZEROŚĆ
 

STRATY
  • mniej znajomych (bo się niektórzy poczują urażeni szczerością i sobie pójdą),
  • wysiłek wkładany w bycie szczerą (bo się kur.wa nieźle trzeba naskupiać czasami, żeby odruchowo nie wejść w “piru, riru, jak miło cię widzieć!”),
  • lęk, że jest się złą matką/żoną/córką (bo “jak ja tak mogę mówić, że mi się nie chce!”),
  • konieczność konfrontacji z czyimś niezadowoleniem, rozczarowaniem, smutkiem itp. (bo przecież widać, że ktoś by chciał, żeby nam się chciało, nawet jeśli okrutnie nam się nie chce),
  • dajemy sobie zwrot – moje prawdziwe “ja” nie jest ok (skoro muszę ściemniać to tak, jakbym nie mogła żyć po prostu taka, jaka jestem),
  • relacja z daną osobą wznosi się na pozorach, czyli nie ma szans być stabilna i trwała (jeśli nie mówię szczerze, co czuję/ myślę, to z góry przesądzam sprawę, a co najmniej utrudniam),
  • spowolnienie rozwoju (bo zamiast podążać swoją ścieżka z podniesioną głową, to przemykamy cichaczem spod jednego drzewka pod drugie),
  • oddalanie się od swojego prawdziwego “ja” (jak się jest nieszczerym, to w końcu samemu zaczyna się gubić we własnych odczuciach i sądach),
  • zaniedbywanie swoich potrzeb (bo bycie sobą/szczerą to dla niektórych bardzo silna potrzeba),
  • problemy w relacjach z innymi (otoczenie może słusznie czuć się oszukiwane),
 

ZYSKI
  • dbałość o szacunek dla samej siebie,
  • budowanie prawdziwych, stabilnych relacji,
  • dbanie o swoje głębokie potrzeby,
  • uczenie się samej siebie, poznawanie siebie,
  • przekazywanie dzieciom postawy zgodnej z moimi wartościami,
  • kreowanie kultury opartej na akceptacji, a nie ciągłych próbach podrasowywania się,
  • dbanie o głębokie poczucie własnej wartości,
  • akceptacja innych (bo zawsze jesteśmy taaaacy mili; chociaż… wydaje mi się, że wiele ludzi jakoś podskórnie wyczuwa czy ktoś jest miły szczerze czy nie),
  • nawiązywanie większej ilości relacji (bo jesteśmy mili zawsze i wszędzie),
  • dbanie o potrzeby innych ludzi (czyli też taki zwrot do samego siebie – jakaż to ja jestem cudna Matka Teresa!).

Jak sobie tak na to wszystko patrzę, to stwierdzam, że jednak szczerość to w moim świecie najlepsza opcja. Ale małe doprecyzowanie – bycie szczerym nie oznacza dla mnie walenia czymś trudnym między oczy. Zasady Porozumienia Bez Przemocy nadal są mile widziane. Ale też nie popieram tłumaczenia się i wyjaśniania swojej postawy. Jakoś czuję się najlepiej, gdy po prostu udaje mi się zwyczajnie wyrazić swoje potrzeby. Chcę, nie chcę, lubię, nie lubię, podoba mi się, nie podoba.

Mądry człek, Jesper Juul, powiedział, że prawdziwa bliskość może wyrastać z dwóch źródeł – porozumienia/zgodności lub szczerego konfliktu. Myślę, że w pierwszej opcji bliskość jest naturalną konsekwencją wzajemnego zrozumienia, wsparcia, podążania w jednym kierunku. W drugim przypadku bliskość pojawia się na skutek wzajemnej otwartości, odwagi poruszania trudnych spraw, przechodzenia razem przez grząskie piaski. Na skutek wzajemnej szczerości właśnie, nawet wtedy, gdy boimy się zranić, lub być zranionym. Wydaje mi się też, że opcja bliskości poprzez zgodność jest w pewien sposób instynktowna. Być może wywodzi się z bliskości, jaką nawiązuje dziecko z opiekunem poprzez jego naśladowanie i zgodne z nim działanie. Nawiązywanie bliskości poprzez konflikt jest trudniejsze. Musimy do niego dojrzeć. Tak, jak do wielu innych rzeczy, bez których żadna relacja pomiędzy dorosłymi piękną być nie może… (o dojrzałości kilka słów tutaj).

Nieszczerość oznacza, że nie czujemy się przy danej osobie na tyle bezpiecznie, aby mieć odwagę być szczerym. Prawdziwa bliskość zatem wyklucza nieszczerość.

Czy podoba mi się nasza kultura promująca nieszczerość? Promująca udawanie zamiast wspierająca nas w prawdziwym rozwoju, dzięki któremu nie musielibyśmy nic udawać? Czy stanowi dla mnie wartość wiedza, który widelec, w której kolejności mam użyć i jaką kieckę włożyć na daną okazję?

Nie. Nie podoba mi się to. Podoba mi się branie pełniej odpowiedzialności za swoje uczucia i poglądy, a to właśnie oznacza szczerość. I chociaż wielu powtarza, że szczerość może ranić i w dodatku ja się z tym zgadzam, to – nie wydaje mi się, że może zranić bardziej niż nieszczerość… Nawet, jeśli ta druga przywdziewa maskę baranka wielkanocnego.

 

William_Hogarth
Obraz Williama Hogartha „The Children’s Theater in The House of John Conduit”, 1732r.

(Fotografia u góry to „House of Cardboard” Zoey Taylora and Davida Connelly.)

Podobne wpisy