Jak ogarnąć temat złości?


Idą Święta, będzie się działo! Podobno najwięcej kłótni rodzinnych ma miejsce właśnie w tym okresie. Kto chce zapobiec temu w swojej chatce, niechaj czyta i wprowadza w czyn.


Lista wspomagaczy  życia w równowadze:

1. Kiedy już wpadniemy w złość warto odizolować się od innych ludzi. Nie dlatego, że jesteśmy „be” i „niefajni”, tylko po to, by  wrócić do zdolności odczuwania sprzecznych emocji, do stanu pełnej aktywacji kory przedczołowej (dzięki niej łatwiej hamujemy nasze impulsy).

2. W odosobnieniu możemy postarać się uświadomić sobie, jaka emocja kryje się u nas pod złością – smutek, a może lęk? Zidentyfikujcie, co dokładnie wywołuje w was tę emocję, jaka niezaspokojona potrzeba. Odpoczynku, uznania, a może bezpieczeństwa?

3. Kolejny krok to zastanowienie się, w jaki sposób warto wyrazić tę rzeczywistą emocję i… tak właśnie uczynić! Ale lepiej weźcie się za to dopiero wtedy, gdy poczujecie już, że wasza kora przedczołowa wróciła “do pracy”.

4. Radzenie sobie ze złością warto ćwiczyć na drobniejszych, prostszych sytuacjach. Mamy wtedy większą szansę nie stracić kontroli. Z czasem zdolność do “temperowania” impulsów rozszerzy się również na trudniejsze kwestie, ale rzucanie się tutaj na głęboką wodę może nas jedynie sfrustrować (i w efekcie zwiększyć ryzyko zareagowania złością).

5. Pamiętajmy też, że nasza kora przedczołowa osłabia się, kiedy jesteśmy zmęczeni, głodni, niewyspani, przeciążeni itp. Lepiej jej wtedy odpuścić i wrócić do tematu, kiedy będziemy na lepszym poziomie energetycznym.

6. Bardzo pomocne jest trenowanie na co dzień autentyczności. Wkurzamy się wtedy, kiedy jakaś nasza potrzeba nie jest zaspokojona, kiedy ktoś narusza nasze granice. Aby stawało się to rzadziej warto jasno i wyraźnie te granice wyznaczać oraz samemu dbać wystarczająco o swoje potrzeby. Kiedy nie pasuje nam zachowanie jakiejś osoby im prędzej to wyrazimy, tym większa szansa, że nie zaleje nas później z tego powodu złość.

7. W relacjach z bliskimi bardzo ważne jest, aby dbać o więź. Mocna więź bowiem ułatwia nam nie wpadanie w gniew i w trudnych emocjonalnie sytuacjach pamiętanie o tym, że zależy nam na tej osobie. Kultywowanie więzi pomaga ćwiczyć utrzymywanie w sobie dwóch doznań w tym samym czasie – frustracji, związanej z sytuacją i troski o kogoś. To właśnie to drugie doznanie jest w stanie powstrzymać nas przed atakiem i zachowaniem, które mogłoby zranić drugą stronę.

8. Przed złością chroni również skupianie się na zrozumieniu drugiej strony, nie zaś osądzaniu jej. Na docieraniu do jej intencji, nie zaś odbieraniu jej zachowania obronnie i przypisywaniu jej złych zamiarów. My, ludzie, z natury chcemy dobrze, tylko po prostu czasami nam nie wychodzi (no dobra, czasami nawet częściej niż czasami 😉 )

9. Jeśli już popłynęliśmy na fali gniewu najgorszą reakcją jest… poczucie winy. Ok, niby motywuje nas ono do naprawiania sytuacji, przeprosin, ale równie dobrze zadziała tutaj zwykłe wzięcie odpowiedzialności za swoje zachowanie. Walenie się po łbie ma sporo skutków ubocznych. Jednym z najpoważniejszych jest to, że utrudnia ono zmianę zachowania w przyszłości. Jak wiadomo to, że kogoś przepraszamy nie musi wcale wiązać się ze zdobyciem umiejętności dojrzalszego reagowania w kolejnych trudnych sytuacjach. Obarczając się winą dokładamy sobie jeszcze frustracji. Najpierw czymś tam się sfrustrowaliśmy, później odwaliliśmy buractwo, co jeszcze wzmogło frustrację, a na koniec się katujemy, czyli dolewamy sobie jeszcze tej frustracji, bo przecież tamte dwie dawki to wciąż za mało. Taki schemat może jednie spowodować zablokowanie u nas odczuwania emocji. A wtedy koło się zamknie, ponieważ takie zablokowanie odczuwania dotyczy nie tylko emocji trudnych, ale też tych, które umożliwiają nam bliskość z drugim człowiekiem. Blokujemy więc w sobie dokładnie to, co mogłoby w przyszłości pomóc nam nie atakować bliskiej osoby – zdolność tworzenia silnej, ciepłej więzi. (Czy ten schemat czegoś wam nie przypomina? Tak, dokładnie tak postępują z dziećmi rodzice, kiedy je dyscyplinują, wzbudzają w nich poczucie winy, tylko dlatego, że dzieci jeszcze nie potrafią dojrzale wyrażać swoich emocji…zonk). A zatem – zamiast w poczucie winy lepiej włożyć energię we wzbudzenie w sobie odczuć, takich jak troska o drugą osobę, dbałość o relację i więź. Kluczem nie jest poczucie powinności wobec drugiego człowieka, lecz skupienie się na naturalnym pragnieniu, aby być dla niego dobrym.

Dla ciekawskich

W poprzednim poście pisaliśmy, że pod złością mogą kryć się emocje, z którymi trudno jest nam się skonfrontować. Dla przykładu możemy podzielić się krótką anegdotkę z naszego życia. Zezłościłam się niedawno na męża o to, że wyciągnął tylko część naczyń ze zmywarki. Skoro była ona otwarta i na wpół uzupełniona to pomyślałam, że jeszcze w ogóle nie była wstawiona i zaczęłam wkładać do niej brudne naczynia. Gdy skapnęłam się, co robię, natychmiast poczułam złość i z pretensjami typowymi dla Polki zaczęłam opierniczać Mążczyznę. Po kilku minutach powiedziałam coś tak absurdalnego, że Mążczyzna nie wytrzymał i zaczął się śmiać, pytając właściwie o co mi chodzi. Oczywiście, jego śmiech doprowadził mnie w jednej chwili do furii, a że go kocham i nie chciałam mu przywalić to z bezsilności zaczęłam płakać… I wtedy to dopiero dotarło do mnie, o co mi właściwie chodzi. Zajarzyłam, jak bardzo boję się jednego tematu. Jak bardzo jest on poza moją kontrolą, w związku z czym usilnie staram się ten deficyt wpływu na sytuację zrekompensować próbami kontrolowania spraw zupełnie z tym tematem niezwiązanych. Oczywiście, jak to w takich sytuacjach bywa, złość okazała się kompletnie niekonstruktywną reakcją. Nikt nie jest w stanie kontrolować wszystkiego, a oceniając rzecz na chłodno i logicznie widzę doskonale, że Mążczyzna stara się kontrolować naprawdę wiele spraw. Skupianie się na niedopatrzeniu przez niego jednej czy dwóch po prostu jest wobec niego niesprawiedliwe.

Po cóż zaserwowaliśmy wam tę prywatę? Chcieliśmy wam pokazać przykład sytuacji, w której pod złością wcale nie kryje się trudna emocja związana z sytuacją “tu i teraz” (jak np. kiedy szef powie do nas coś niemiłego). Może chować się tam emocja kompletnie z “tu i teraz” niezwiązana. Ma to miejsce, kiedy od jakiegoś czasu przeżywamy coś dla nas trudnego, ale nie dopuszczamy tego do swojej świadomości. Emocje takie, mimo że nieodczuwane, wciąż będą miały na nas wpływ. Jak widać po powyższym przykładzie – czasami nawet spory 😉

 

Mamy nadzieję, że każdy z Was kojarzy tego pana z obrazka. Czy i tym razem telewizja zafunduje Polakom świąteczną randkę z jego rodziną? 😉  GOOD QUESTION!

Podobne wpisy