Krótki przewodnik po emocjach, czyli „W głowie się nie mieści”.


Im więcej wiemy o emocjach, tym łatwiej jest nam zrozumieć siebie i innych, a w efekcie – łatwiej nam się żyje. Temat może wydawać się trudny, w kóncu emocje potrafią nieźle namieszać w głowie (a może głowa w emocjach?). W każdym razie, odpuszczamy przydługie wstępy i zapraszamy na listę rzeczy, których możecie nauczyć się z filmu „W głowie się nie mieści”.

1. Wszystkie emocje są potrzebne.

Nie ma pozytywnych i negatywnych. Aby zachować zdrowie i dobrostan musimy być zdolni odczuwać wszystkie emocje. W filmie bohaterka Radość chciała działać sama, “wypierała” Smutek. Z czasem jednak zrozumiała, że tylko dzięki Smutkowi bohaterka może być w pełni szczęśliwa. Nie możemy bowiem być ciągle zadowoleni. Jeśli staramy się, aby tak było wypieramy nasze emocje, a trudne sprawy spychamy do podświadomości (w filmie – do więzienia). Myślimy, że się ich pozbyliśmy, ale w rzeczywistości wtedy to właśnie ze zdwojoną mocą zaczynają one nami kierować. Jedyna droga do harmonii w życiu to zatem odczuwanie wszystkich emocji, ale też wyrażanie ich, nazywanie i podążanie za nimi, bowiem…

2. To emocje motywują nas do działania.

Samo słowo “emocje” pochodzi od łacińskiego “e movere”, co oznaczało “w ruchu”. Im silniejsze emocje, tym trudniej nam zachowywać się dojrzale, z wykorzystaniem zdolności hamowania, nie zaś impulsywnie. Jednocześnie jednak, bez emocji nie moglibyśmy realizować swoich celów czy pasji. Nie bylibyśmy w stanie również podejmować decyzji, co jest dla nas dobre, a co nie. Przede wszystkim jednak – nie mielibyśmy motywacji do rozwoju. Jedna z najsilniejszych emocji – frustracja – jest jednocześnie silnym napędem do działania. Emocje to narzędzia, w które wyposażyła nas natura. Świadome ich odczuwanie bywa, oczywiście, trudne. Zwłaszcza w przełomowych momentach rozwoju, takich jak np. okres dorastania, kiedy to dziecko zaczyna powoli uniezależniać się od swoich opiekunów, a jednocześnie wciąż silnie potrzebuje ich wsparcia.

3. Z emocjami nie opłaca się chodzić na skróty.

W filmie Radość ciągle próbowała znaleźć jakiś skrót. Bieg wydarzeń pokazał, że nie tędy droga. W naszym życiu pójście na skróty oznacza często wyparcie jakichś emocji, nie konfrontowanie się z nimi, ani z sytuacjami, które mogą je wywołać. Jeśli pragniemy równowagi najlepszą drogą jest akceptacja tego, co odczuwamy. Nie sprawia to, że natychmiast czujemy się lepiej, ale pozwala nam się rozwijać. Dla poczucia szczęścia ważne są proporcje pomiędzy doświadczeniami łatwymi i trudnymi, ale też utrzymywanie obu kategorii wspomnień w swojej świadomości.

4. Emocje dzieci są bardziej jednoznaczne niż emocje dorosłych.

Każdy człowiek od urodzenia ma dostęp do kilku pierwotnych emocji – radości, smutku, czy lęku. Nie ma jednakże zdolności ich miksowania. Umiejętność ta pojawia się z biegiem czasu (wspominaliśmy o tym szerzej tutaj). Proces dojrzewania na tym właśnie polega, że nasza kora przed-czołowa zaczyna “ogarniać” coraz więcej zmiksowanych emocji. Jesteśmy zdolni do przyjęcia czyjejś perspektywy, do odczuwania jednocześnie frustracji i pragnienia bliskości. W efekcie możemy uczyć się temperować swoje zachowanie (czemu akurat temperować napiszemy wkrótce) Nie przez przypadek wyspa głupoty u Riley zniknęła wraz z rozpoczęciem procesu dojrzewania. Czysta beztroska, niestety opuszcza nas, kiedy uczymy się, że świat nie jest czarno-biały.

5. Nasze emocje mogą zniekształcać nasze wspomnienia.

To fakt, który udowodniony został m.in. przez Linde J. Levine z University of California. Nie wiadomo, jak silny może być ten efekt, ale z pewnością on istnieje. Emocje są zresztą w stanie zmieniać nie tylko nasze wspomnienia, lecz także nasze postrzeganie czy uwagę. W badaniach wskazano np. że kiedy jesteśmy zdenerwowani dostrajamy swoje emocje do sytuacji, w których ktoś potencjalnie mógłby nas potraktować niesprawiedliwie. Mechanizm ten w efekcie pomaga nam zapobiegać byciu potraktowanym nie fair. Swoją drogą ciekawe, czy mechanizm ten działa do wszystkich kategorii emocji. Bardziej podatne na zniekształcenia wydają nam się emocje złożone, takie jak zazdrość czy zawstydzenie, bowiem powstają one przy współudziale umiejętności poznawczych, czyli np. naszych ocen.

6. Emocje wpływają silnie na nasze relacje z ludźmi.

Niby oczywiste, ale może warto podkreślić. Bez emocji nie byłoby bliskości między ludźmi. Nie byłoby więzi i wspólnych działań. Akceptowane – ułatwiają życie społeczne. Wypierane – nie tylko je utrudniają, ale czasami wręcz uniemożliwiają. Kiedy Radość w filmie pozwoliła wreszcie Riley odczuć smutek mogła ona ponownie zapragnąć bliskości swoich rodziców. Poza odczuwaniem i rozpoznawaniem emocji w relacjach społecznych kluczowa jest umiejętność prawidłowego nazywania tego, co czujemy oraz dojrzały sposób ekspresji. Plucie na kogoś czy gryzienie go to niedojrzała forma, przynosząca w dorosłym życiu więcej strat niż korzyści. Hamowanie emocji jest tak samo nieopłacalne.

7. Bez smutku nie pójdziemy do przodu.

Smutek i łzy pomagają nam radzić sobie z trudnymi sytuacjami. Właściwie to jedyne, co nam zostaje, jeśli nie mamy wpływu na sytuację, w jakiej się znaleźliśmy (tak jak Riley nie miała wpływu na przeprowadzkę swojej rodziny). Badania wskazują, że smutek jest powiązany z podwyższeniem fizjologicznego pobudzenia. Pobudzenie to aktywuje ciało do reakcji na stratę, z jaką przychodzi mierzyć się danej osobie. Często to właśnie pozwolenie sobie na smutek daje nam szansę na otrzymanie pomocy i powrót do równowagi.

8. Bez emocji nie możemy być empatyczni.

W filmie, kiedy Smutek wysłuchał uważnie wyimaginowanego przyjaciela Riley, ten wreszcie poczuł się lepiej. Jeśli nie jesteśmy w stanie odczuwać własnego smutku, nie będziemy w stanie skonfrontować się ze smutkiem drugiej osoby. Zasypiemy ją dobrymi radami, ale wcale jej nie pomożemy (tak, jak Radość, która próbowała na siłę wszystkich pocieszać; a o mądrych radach pisaliśmy tutaj). Możemy również tak silnie bać się smutku, że nie będziemy go w stanie w ogóle dostrzec, nawet u bliskiej osoby. Im bardziej komfortowo czujemy się ze swoim smutkiem, tym łatwiej nam empatyzować z tymi, którzy zostali zranieni.

9. Nasza tożsamość definiowana jest przez nasze emocje.

To stosunkowo nowe odkrycie, ale faktycznie – nasza osobowość wzrasta na bazie emocji, które nam najczęściej towarzyszą. Specyficzne emocje wpływają na to, jak postrzegamy świat, w jaki sposób się wyrażamy. Idąc dalej – mają wpływ również na to, jak reagują na nas inni. Jeśli np. często czujemy frustrację, a nie potrafimy jej w dojrzały sposób wyrażać, będziemy ciągle się złościć, w efekcie czego inni mogą zacząć się nas obawiać i unikać. Mimo, że czasem nasze wspomnienia z dzieciństwa ulegają zapomnieniu i nie możemy przywołać ich w swojej świadomości (w filmie wyimaginowany przyjaciel Riley nie był w stanie wydostać się z dołu, w którym zbierane były zapominane fakty) to jednak na zawsze pozostaną one w nas, stanowiąc bazę, na której wzniesione jest nasze “ja”. W pewien sposób tworzą one naszą historię. Nie oznacza to, że jesteśmy swoimi emocjami. Oznacza to jedynie tyle, że im więcej danej emocji przeżywamy, tym silniej wpływa ona na kształtowanie się naszej osobowości.

10. Warto wspierać innych w okazywaniu emocji, nie zaś w ich tłumieniu.

W filmie mama Riley początkowo tak bardzo chciała, aby jej córka była szczęśliwa, że nie dopuszczała do siebie jej smutku. W efekcie Riley – pragnąc spełnić oczekiwania mamy – zaczęła tłumić swoje emocje. To ważna lekcja dla nas wszystkich. Kiedy oczekujemy, że ktoś będzie miał jakieś określone emocje, przestajemy być uważni na to, co naprawdę ta osoba przeżywa. W efekcie, nie jesteśmy w stanie być jej towarzyszem, powiernikiem, a kiedy tego potrzebuje – wsparciem. Jeśli zależy nam na relacji z kimś, warto postarać się akceptować jego emocje takimi, jakimi są. Im mniej jednak mamy zdolności do konfrontowania się z własnymi emocjami, tym trudniej nam być otwartym na emocje innych ludzi.

11. Aby się przebudzić musimy doświadczyć strachu.

Radość i Smutek próbują w filmie przerwać sen Riley. Udaje im się to dopiero wtedy, gdy decydują się na przestraszenie dziewczynki. To bardzo bliski prawdy scenariusz. Strach to doskonały motywator do wprowadzania zmian. Wyostrza zmysły, daje kopa do działania i pozwala zrozumieć, co jest dla nas ważne. Aby jednak być w stanie w pełni skorzystać z tego, co oferuje nam strach musimy spełnić dwa warunki: akceptować go oraz być w stanie jednocześnie odczuwać inne sprzeczne emocje. Dopiero z miksu lęku oraz pragnienia rodzi się odwaga.

 

Czasami bezcenne lekcje odbieramy w zaskakująco przyjemnym opakowaniu. Wtedy wypada tylko rozsiąść się i z lubością wchłaniać cenne nauki. Właśnie taką opcję daje film “W głowie się nie mieści”. W kolejnym naszym wpisie (już tutaj) znów do niego nawiążemy – dowiecie się kilku faktów o emocjach, których w filmie nie było, a które są ważne dla zrozumienia siebie i innych. Do usłyszenia!

 

U góry postaci-emocje z filmu „W głowie się nie mieści” (ang. „Inside Out”). Wybraliśmy akurat ten obrazek, bo w tle widoczne są nachodzące na siebie koła. Pięknie odzwierciedla to ideę dojrzałości, jako zdolności do miksowania różnych emocji.

Podobne wpisy