Od czego zależy nasza otwartość na nową wiedzę?


Czy zdarzyło wam się kiedyś podczas rozmowy z kimś bronić zaciekle swojego zdania, a później w domowych pieleszach myśleć skrycie, że jednak ten ktoś ma trochę racji i właściwie to ciekawe rzeczy mówił? Wstyd się przyznać, ale nam to się kiedyś zdarzało nagminnie… Teraz zaś przypominamy to sobie często, gdy czytamy komentarze np. na blogach czy wallach różnych instytucji, mających za cel edukację społeczeństwa.

Człowiek jest w stanie przyswajać nowe, zwłaszcza trudne treści wtedy, kiedy funkcjonuje w trybie rozwoju. Alternatywny do niego tryb obronny zamyka nam całkowicie małe okienko poznania. Przestajemy czuć się bezpiecznie, a poczucie zagrożenia naturalnie rodzi potrzebę natychmiastowego przywrócenia stanu bezpieczeństwa. Z punktu widzenia komunikacji dopóki nie znajdziemy się ponownie w trybie rozwoju rozmowa nie ma sensu. Całą sprawę komplikuje fakt, że na nasze reakcje ma wpływ jeszcze szereg innych czynników. Poziom zmęczenia, choroby fizyczne, jakaś trudna sytuacja życiowa – wszystko to ma, znaczenie. Warto jednakże wiedzieć, że jest to istotne właśnie dlatego, że wprowadza nas w obronny tryb funkcjonowania. Nasze poczucie dobrostanu czy bezpieczeństwa jest bowiem w tego rodzaju sytuacjach zagrożone.

Żeby wszystkim było łatwiej ogarnąć (również nam 😉 nakreśliliśmy taki oto schemat. Dobrze, abyście w trakcie czytania poniższego przypominali sobie swoje własne zachowania w różnych sytuacjach. Ten sposób odbioru najlepiej pozwala nam zrozumieć wiedzę o zachowaniu człowieka.

Nasza otwartość na nową wiedzę przejawia się w sposobie reagowania podczas rozmowy z kimś (na żywo, czy też online, poprzez pisanie komentarzy). Reakcje te zależą gównie od trzech czynników:

  1. tego czy jesteśmy w trybie rozwoju czy w trybie obronnym,
  2. tego, czy mamy z drugą stroną więź czy też nie,
  3. tego, jak mocno jesteśmy dojrzali.

Jedna uwaga do ostatniego podpunktu – nie ma ludzi dojrzałych i niedojrzałych. Są bardziej dojrzali i mniej dojrzali. Poniżej używamy uproszczenia, żeby łatwiej było zrozumieć sens tego, co opisujemy.

A zatem:

a) Jeśli jesteśmy w trybie rozwoju, mamy z kimś bliską więź i w dodatku jesteśmy dojrzali:

Wchłaniamy przekaz, ale go sobie po swojemu obrabiamy rozważamy, analizujemy. W tej wersji jesteśmy w stanie prowadzić ciekawą, rozwijającą dyskusję, która jeszcze zbliża do siebie obie strony. Pozostajemy otwarci na wątpliwości, ale fakt też, że naturalna potrzeba chronienia więzi skłania nas do tego, żeby raczej koncentrować się na tym, co nas łączy, a nie na tym, co nas dzieli.

b) Jeśli jesteśmy w trybie rozwoju, mamy bliską więź, ale jesteśmy niedojrzali:

Wchłaniamy przekaz jak leci, nie analizujemy go, po prostu przyjmujemy jako prawdę życiową. Ta sytuacja jest charakterystyczna dla okresu dziecięcego. Dzieci, jak to dzieci są jeszcze niedojrzałe.  Jeśli mają bliską więź ze swoimi opiekunami i czują się przy nich bezpieczne przyjmują wszystko, co ci opiekunowie powiedzą. Stąd w takiej sytuacji dzieci pięknie uczą się od swoich rodziców, naśladują ich i chętnie za nimi podążają. Tak to zmyślnie zaprojektowała natura 🙂 W relacji pomiędzy dorosłymi wygląda to tak, że z wysokim stopniem niedojrzałości łatwo wpadamy w zachwyt naszym rozmówcą i zaczynamy piać naokoło, jaki on jest wspaniały.

c) Jeśli jesteśmy w trybie rozwoju, nie mamy bliskiej więzi, ale za to jesteśmy dojrzali:

Przyswajamy treści, analizujemy je, rozważamy. Sytuacja ta różni się od tej z bliską więzią tym, że jednak jesteśmy bardziej czujni, mniej potakujący, nie będziemy mieć tendencji do obrony naszego rozmówcy, jeśli poczujemy, że ktoś mu coś zarzuca. W końcu to nie nasz brat, owszem, mówi mądrze, ale niech radzi sobie sam 😉

d) Jeśli jesteśmy w trybie rozwoju, ale nie mamy bliskiej więzi i jesteśmy niedojrzali:

Impulsywnie postrzegamy treści jako najmądrzejsze rzeczy na świecie, polecamy innym, lajkujemy i zmieniamy z dnia na dzień styl życia. Będziemy też mieć tendencję do wyszukiwania sobie różnych guru, za którymi będziemy podążać. Będzie nam on dawał poczucie bezpieczeństwa, ale bardzo pozornie. Prawdziwe poczucie bezpieczeństwa rodzi się tylko z naprawdę bliskiej więzi. No, ale jak nie ma bliskiej to i ta pozorna serce ucieszy. W ten sposób jesteśmy w stanie spędzić kilka godzin w internecie broniąc na forum zupełnie obcego człowieka, który nie ma pojęcia o naszym istnieniu…

e) Jeśli jesteśmy w trybie obronnym, mamy bliską więź i w dodatku jesteśmy dojrzali:

To taka sytuacja jak w sprzeczce z małżonkiem. Nie zgadzamy się ze sobą, ktoś tam kogoś uraził i podnieśliśmy tarcze. Dojrzałość i bliska więź sprawią, że najprawdopodobniej przerwiemy rozmowę i zajmiemy się swoimi sprawami, w trosce o to, aby nie palnąć czegoś raniącego. Po chwili, gdy gardy opadną obgadamy temat w normalnej atmosferze.

f) Jeśli jesteśmy w trybie obronnym, mamy bliską więź, ale jesteśmy niedojrzali:

O, a tutaj, niestety, lecą pióra! W zależności od poziomu niedojrzałości może się skończyć na „Gadasz głupoty!”, albo na „Spieprzaj dziadu!”, albo – i tu już porzucamy lekki ton pisania – na rękoczynach, poniżaniu, zadawaniu poważnego cierpienia.

g) Jeśli jesteśmy w trybie obronnym, nie mamy bliskiej więzi, ale za to jesteśmy dojrzali:

Jeśli jesteśmy naprawdę mocno dojrzali, to odpuścimy sobie rozmowę na czas aż ochłoniemy. W innym wypadku będziemy gadać czy pisać jakieś obronne treści, dowodzić swoich racji i nic na tym nie skorzystamy. Bo przecież jeśli uważam, że mam rację to co mi daje, że spędzam kilka godzin na dowodzeniu jej obcemu człowiekowi? Alternatywą jest jeszcze próba wyciszenia się wewnętrznie, wzbudzenia w sobie zdolności do widzenia szarości, skupienie się na obszarach zgodności z rozmówcą, na jego intencjach i dzięki temu wszystkiemu powrócenie do trybu rozwojowego. A w tym trybie – jak pisaliśmy wyżej – już sobie normalnie dalej przyjemnie dyskutujemy i zdobywamy nową wiedzę.

h) Jeśli jesteśmy w trybie obronnym, nie mamy bliskiej więzi i w dodatku jesteśmy niedojrzali:

A tutaj, uwaga, uwaga – powstaje hejt! Na blogach i wallach pełno jest treści pisanych w trybie obronnym, przez osoby nie będące w żadnej bliskiej relacji z tym, do kogo piszą, a przede wszystkim osoby niedojrzałe. „Ty bucu”, „Zamknij mordę”, „Znajdę cię i ci flaki wypruję, kretynie” (takie cytaciki!). Są też, oczywiście, mniej drastyczne komentarze, ale łączy je wszystkie jedna cecha – kompletnie nic nie wnoszą. Istnieją dlatego, że ktoś się poczuł zagrożony i nie umie sobie z tym poradzić w inny sposób, aniżeli poprzez atak. Jaki mają cel? Sęk w tym, że nie mają go wcale! Takie reakcje są impulsywne, bo osoby z wysokim poziomem niedojrzałości przeważnie działają automatycznie. Co ciekawe, taka bezrefleksyjność sprawia, że komentarze często nie odnoszą się do tego, co ktoś powiedział, tylko do tego, co nam akurat podpowiedział wewnętrzny automat (Klasyka: mąż mówi – „Kochanie, aleś Ty pięknie kształtna w tej sukience!” A będąca w trybie obronnym żona syczy: „Czy musisz mi jak zawsze przed wyjściem powtarzać, że jestem gruba!?”. Brzmi, jak szaleństwo, ale spokojnie – w trybie obronnym to norma.)

Ale hejt to nie jedyna opcja. Inną jest po prostu – zignorowanie przekazu. Nie zignorowanie go w sposób świadomy, ale w sposób równie automatyczny, co rzucenie się z pazurami. Zwyczajnie nie dotrze do nas to, co przeczytaliśmy, nie dostrzeżemy nagłówka artykułu, nie zrozumiemy, co ktoś do nas powiedział. Nie dlatego, że nam nie starcza do tego zdolności poznawczych, lecz dlatego, że je nasz automat zablokował. To tak jak w szkole, kiedy pani krzyczy: „No ile jest 17 plus 6?! Boże, nawet tego nie wiesz!? No, zastanów się ile to jest?”, a skitrany dzieciak traci całą bystrość swojego umysłu i tylko patrzy na panią wielkimi oczami tak zamrożony stanem zagrożenia, że mu nawet powieka nie drgnie.

Jakie zatem można wyciągnąć wnioski z tego, co właśnie przeczytaliście?

(tak, jakbyście sobie sami nie umieli wniosków wyciągać… sorry za ten nauczycielski ton 😉 )

Tryb obronny to potężna siła! W jednej chwili jest w stanie zmienić całkowicie nasze zachowanie, niestety, na mniej harmonijne. Jest to naturalny, zdrowy mechanizm, bez którego bylibyśmy bezbronni, ale w połączeniu z brakiem więzi i dojrzałości potrafi stać się mieszanką wybuchową. Nietrudno się zatem domyśleć, że warto pielęgnować w sobie tryb rozwoju. Może on włączyć nam się w każdej chwili, ale jest sporo rzeczy, które można robić, aby tak się nie działo. Podstawą jest dbanie o swoje poczucie bezpieczeństwa, zatem o swój  dobrostan psychofizyczny. Wysypianie się, regularne jedzenie, wypoczynek, ale też np. medytacje czy aktywność fizyczna. Nie przez przypadek chora osoba potrzebuje opiekuna – będąc w trybie obronnym mamy ograniczone możliwości racjonalnego myślenia, zatem trudno jest nam podejmować najlepsze dla siebie decyzje, których w stanie choroby tak bardzo potrzebujemy.

Nade wszystko jednak w trybie rozwoju pomagają nam funkcjonować bliskie, bezpieczne relacje. Z wynikającym z więzi poczuciem bycia akceptowanym, wystarczającym, mile widzianym i kochanym naprawdę możemy nieźle chronić się przed automatycznym trybem obronnym. Przymioty te potrafią tak pięknie wypełnić nasze umysły i serca, że nawet nam się nie chce godzinami siedzieć w necie i wypisywać tych wszystkich komentarzy. Tuż obok czekają przecież miłujące ramiona bliskiej osoby…

A jakie są Wasze doświadczenia z trybem obronnym? Pielęgnujecie na co dzień swój stan równowagi? Czy zauważyliście już wcześniej różnice we własnych reakcjach, w zależności od rodzaju relacji czy choćby poziomu wypoczęcia? Chętnie poczytamy o Waszych spostrzeżeniach 🙂

 

U góry „Lekcja anatomii dr Tulpa” z 1632r. Ten hipnotyzujący obraz Rembrandta jest świetnym przykładem wchłaniania wiedzy od kogoś, z kim mamy więź. W tamtych czasach relacja pomiędzy mistrzami, a uczniami była niezwykle bliska. Nauczyciele byli często mentorami życiowymi i jednymi z najważniejszych osób w życiu ucznia. Przyjrzyjcie się wyrazom twarzy tych mężczyzn. Są zafascynowani! Czy leżącym przed nimi nieżywym człowiekiem, którego – być może po raz pierwszy – mogą oglądać „od środka”? Zapewne tak. Jednak to, co nas ujmuje to, że część z nich i tak woli w tej podniosłej chwili patrzeć w oczy swojego mistrza! Dla ucznia bowiem nawet najbardziej ekscytujące tajemnice świata są suchymi faktami, jeśli ich poznawaniu nie towarzyszy mądry, dojrzały głos bliskiego opiekuna i przewodnika…

Podobne wpisy