Jak zrobić ciasteczka a’la szarlotka?


Dziś prezentujemy Wam odpowiedź na pytanie z dziedziny „Smaczne, ale czy zdrowe?”. Jak zatem zrobić pyszne, zdrowe ciasteczka, których zapach z powodzeniem mógłby grać rolę zapachu szarlotki w filmie „Zapach kobiety”?

Składniki (nie wiem, ile Wam z tego wyjdzie caistuchów, bo to zależy czy lubicie malutkie ciastuniunia, czy wielkie ciacha 🙂

  • 1 szklanka daktyli bez cukru i siarki (wcześniej namoczonych, albo zalanych na chwilę wrzątkiem),
  • 2 jabłuszka (ni to duże, ni to małe),
  • 2 szklanki płatków owsianych,
  • ¼ szklanki wiórków kokosowych,
  • 2 łyżki zmielonych nasion lnu (już zmielone można kupić na wagę gdzieś na targu, ważne, aby były całe zmielone, a nie pozbawione łupinek),
  • ¼ posiekanych orzechów (najlepiej laskowych, albo włoskich, ale migdały też ujdą),
  • łyżeczka cynamonu,
  • duża garść rodzynek (bez oleju i bez siarki),
  • szczypta soli

Z daktyli odlewamy wodę, w których się moczyły. Następnie blendujemy je razem z jabłkami (ja pozbywam sie tylko środków jabłek, ale ich nie obieram ze skórki, blender rozprawia się z nią znakomicie). Suche składniki mieszamy dokładnie w misce. Dodajemy masę daktylowo-jabłkową i raz jeszcze mieszamy energicznie i dokładnie. Na koniec na wszelki wypadek jeszcze raz kręcimy łychą w misce z masą i zaczynamy formować ciasteczka pożądanej wielkości. Układamy je od razu na podkładce silikonowej, albo papierze do pieczenia. Masę formujemy po prostu czystymi rękoma, chociaż na przykład moja Kochana Teściowa – i piszę to bez sarkazmu, bo faktycznie mi się trafiła Teściowa Pierwsza Klasa – układa ciasteczka przy pomocy łyżki, maczanej co trochę w wodzie.  Blachę z ciastkami wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy ok. 20-25 minut (każdy swój piekarnik zna, więc niech dostosuje czas pieczenia do powszechnych jego zachowań 😉 Po wyjęciu ciastka są dość miękkie, ale szybko schną,

A na koniec – wąchamy ciastucha, wąchamy, napawamy się, rozkoszujemy, częstujemy na lewo i prawo, do sąsiadki pukamy, mężowi talerz stawiamy między oczy, a komputer.

Następnie siadamy zrelaksowane w ulubionym miejscu i z radością pałaszujemy swoją porcję, popijając kawą na mleku kokosowym, tudzież herbatką jesienno-owocową.

I tyle. Już po ciastkach.

Kolejny przepis wkrótce 🙂

 

Podobne wpisy