Najlepszy Przepis na Autentyczną Pinsę Rzymską – Krok po Kroku
Rzym słynie nie tylko z Koloseum, makaronu al dente i papieża na skuterze. W ostatnich latach do stołów (i serc) Włochów – a teraz i całego świata – szturmem wkroczyła pinsa rzymska. Tak, dobrze przeczytałeś – pinsa, a nie pizza. To jakby kuzynka pizzy z wyższej sfery: lżejsza, delikatniejsza, przygotowana ze starożytnej receptury i pieczona z pasją godną rzymskich legionów. Dziś pokażę Ci, jak przygotować najlepszy pinsa przepis, który sprawdzi się nawet w domowej kuchni, bez pieca opalanego drewnem i włoskiej nonny patrzącej Ci przez ramię.
Co to jest ta cała pinsa?
Pinsa to starożytny przysmak, którego korzenie sięgają czasów Cesarstwa Rzymskiego. Od pizzy różni się nie tylko nazwą, ale przede wszystkim ciastem – mieszanką trzech mąk (pszennej, ryżowej i sojowej), dłuższym czasem fermentacji (nawet do 72 godzin!) oraz znacznie mniejszą ilością tłuszczu. Efekt? Placek lżejszy, chrupiący z zewnątrz i jednocześnie puszysty w środku. Kto by pomyślał, że starożytni Rzymianie znali się na glutenie lepiej niż współczesne food blogerki?
Składniki jak z antycznego supermarketu
Przygotowanie pinsy zaczynamy od wyprawy po składniki. Nie potrzebujesz rydwanu – wystarczy najbliższy sklep ze zdrową żywnością albo dobrze wyposażony market.
- 300 g mąki pszennej typu „00”
- 100 g mąki ryżowej
- 100 g mąki sojowej (ewentualnie z ciecierzycy, jeśli chcesz być awangardowy)
- 1 g suchych drożdży
- 10 g soli
- 300 ml zimnej wody
- 20 ml oliwy extra vergine
I pamiętaj – tu liczy się jakość. Jeżeli twoja oliwa nie pochodzi z Toskanii, spokojnie – niech chociaż będzie zimnotłoczona i pachnąca jak włoskie lato.
Ciasto z duszą (i czasem)
Tworzenie ciasta na pinsę to rytuał. Zacznij od wymieszania suchych składników. Następnie dodaj powoli wodę i ugniataj jakbyś trenował do rzymskich igrzysk: z miłością i cierpliwością. Na koniec wlej oliwę i wyrabiaj jeszcze kilka minut. Ciasto będzie dosyć klejące – i tak ma być. Przykryj je i wstaw do lodówki na przynajmniej 24 godziny (najlepiej 48-72 godziny). To fermentacja czyni cuda. Gdy Twoi znajomi odsypiają imprezę, Twoje ciasto pracuje, fermentuje i dojrzewa jak włoskie wino.
Formowanie magii (czyli czas na pieczenie)
Gdy ciasto już dojrzeje emocjonalnie i chemicznie, wyjmij je z lodówki i zostaw na godzinę w temperaturze pokojowej. Następnie podsyp blat mąką ryżową i rozciągnij ciasto delikatnie palcami – nie używaj wałka! Chcesz uzyskać nieregularny, owalny kształt – jakbyś próbował odtworzyć kształt imperium rzymskiego na mapie.
Nagrzej piekarnik do 250°C (jeśli masz kamień do pizzy, wykorzystaj go – twoja pinsa ci podziękuje). Piecz przez około 7-10 minut z samym ciastem. Po tym czasie wyciągnij je, dodaj ulubione składniki – sos pomidorowy, mozzarellę di bufala, szynkę parmeńską, rukolę, karmelizowaną cebulę – nie daj się ograniczać. Włosi byliby dumni.
Pinsa gotowa – i co dalej?
Oczywiście – zjeść. Najlepiej w dobrym towarzystwie i z kieliszkiem schłodzonego prosecco pod ręką. Albo w piżamie, oglądając serial o mafii. Życie jest za krótkie na wyrzuty sumienia, zwłaszcza po takim daniu. Właśnie udało Ci się przygotować coś, co wygląda jak pizza, smakuje lepiej niż pizza i… nie jest pizzą. Twoja pinsa przepis zasługuje na patent kulinarny i medal od prezydenta. Rzymskiego, rzecz jasna.
Jak widzisz, przygotowanie pinsy nie wymaga zamawiania lotu do Rzymu (choć to zawsze miły pretekst). Wystarczy trochę cierpliwości, dobrych składników i szczypta humoru w kuchni. Gdy już raz spróbujesz tego niebiańskiego placka, pizza może się poczuć zazdrosna. A Ty? Ty będziesz królem kuchni – od Tatr, aż po Sycylię.
Przeczytaj więcej na:https://swiat-i-ludzie.pl/pinsa-przepis-na-wloski-specjal-krok-po-kroku/


